Nadszedł czas morsowania

Podobno to Hipokrates – uznawany za ojca medycyny jako - pierwszy odkrył pozytywne efekty, jakie dają dla organizmu zimne kąpiele współcześnie nazywane morsowaniem. Choć pewnie większość z nas myślała, że to wynalazek rodem prosto ze Skandynawii lub Syberii. Morsowanie od kilku lat ciszy się coraz większą popularnością. Ale czy jest dla każdego? Jakie ma zalety, a jakie wady? Jak morsować, żeby nie narazić zdrowia na szwank?

Na przełomie października i listopada przy akwenach mniejszej lub większej wielkości zaczyna się zwiększony ruch. To znak, że nadchodzi czas morsowania. Według definicji, to krótkotrwała, zazwyczaj kilkuminutowa, kąpiel w zimnej wodzie o temperaturze poniżej 15 stopni Celsjusza.

Jak zwykle sezon na morsowanie rozpoczęliśmy już w październiku. Bo morsowanie najlepiej zacząć uprawiać właśnie jesienią. Pojawiają się wtedy temperatury w których woda ma 1–2, góra 3 stopnie Celsjusza i jest najprzyjemniej. Kiedy woda osiąga temperaturę bliską zeru, to wtedy człowiek czuje, że żyje, wydzielają się endorfiny – hormony szczęścia, łagodnieje ból i stres. Ale główną zaletą jest hartowanie ciała, zwiększenie jego odporności – mówi Ireneusz Kowieski, prezes Stowarzyszenia Szczecińsko-Polickiego Klubu MORSY im. Zbyszka Ulatowskiego.

Ale czym właściwie jest morsowanie – to styl życia, sport, forma rekreacji i spędzania wolnego czasu, moda? – W zasadzie łączy ono w sobie wszystkie te elementy. Dla jednych jest to forma sportu, dla innych spędzania wolnego czasu, część pewnie traktuje morsowanie jako okazję do integracji ze znajomymi, a dla części osób to jakaś forma leczenia ze względu na korzyści jakie mogą wynikać z kąpieli w zimnej wodzie. Bo morsowanie jest jak najbardziej pewnym rodzajem krioterapii. Ekspozycja na obniżoną temperaturę przynosi szereg korzyści dla naszego organizmu. Począwszy od układu oddechowego, krążenia, immunologicznego po nawet stan psychiczny. Nie możemy zapominać, że może ona nieść ze sobą pewnego rodzaju ryzyko. Bo morsowanie nie jest dla wszystkich. Musimy pamiętać, że nie jest ono wskazane dla osób mających problemy z układem krążenia, w tym m.in. zaburzeniami rytmu serca, nadciśnieniem tętniczym, ale również dla tych, którzy zmagają się z problemami z układem oddechowym oraz kobiet w ciąży – tłumaczy Paweł Jakubowski, szczeciński neurochirurg, działający w grupie morsów „Neuromorsaki” skupiającej m.in. lekarzy.

Czy jednak morsowanie jest dla każdego? Czy jest bezpieczne np. dla dzieci i seniorów?

– Zarówno dzieci, jak i osoby starsze mają trochę inną termoregulację niż osoby w średnim wieku. Może u nich dużo łatwiej i szybciej dojść do hipotermii, co może prowadzić do sztywności mięśni, zaburzeń rytmu serca, zaburzeń świadomości, a te mogą skutkować poważnymi konsekwencjami dla zdrowia, a w części przypadków nawet życia – przestrzega Paweł Jakubowski.

Przed rozpoczęciem morsowania warto się do niego przygotować. Wytrawni wielbiciele zimnych kąpieli zwracają uwagę na kilka podstawowych wskazówek. Przed morsowaniem m.in. nie należy spożywać alkoholu ani kawy, posiłek powinien być lekkostrawny, wskazana jest kilkuminutowa rozgrzewka np. bieg w miejscu, podskoki, przysiady, pajacyki, nie należy smarować ciała żadnym kremem. Ważny jest także ubiór – czapka, rękawiczki oraz obuwie neoprenowe, ale nogi powinny być odsłonięte.

Jeszcze raz podkreślam – jak w wielu innych sprawach w przypadku morsowania trzeba zachować zdrowy rozsądek. Każdy z nas np. mógłby wziąć udział w maratonie. Ale nie każdy sobie poradzi od razu z takim wyzwaniem, bez odpowiedniego wcześniejszego przygotowania. Podobnie jest w przypadku morsowania. Jest to pewnego rodzaju obciążenie dla organizmu. Polecałbym raczej metodę małych kroków. Na początku zobaczmy jak w ogóle reagujemy na zimno, czy jesteśmy w stanie wejść do zimnej wody choć na chwilę. Warto również wcześniej skonsultować ze swoim lekarzem rodzinnym czy nasz stan zdrowia pozwala nam na morsowanie. Bo nie o to w tym chodzi, żeby wejść na kwadrans do lodowatej wody i sobie zaszkodzić. To powinno być czymś z czego czerpiemy przyjemność. Nie chodzi o udowadnianie, jak bardzo jestem twardy i jak długo mogę w tej wodzie wytrzymać, tylko o połączenie przyjemnego z pożytecznym. Możemy naszą przygodę z morsowaniem zacząć np. od schładzania się zimną wodą w domu, od skorzystania z zimnego prysznica, zbadania w ten sposób, czy i ile jesteśmy w stanie wytrzymać w kontakcie z zimną wodą. Warto też zacząć morsowanie z kimś, kto już tego zakosztował, brał udział w takiej aktywności. Ja sam tak zacząłem swoją przygodę z morsowaniem. Poszedłem z grupą osób, które miały już w tym doświadczenie. To ważne. Chociażby po to, żeby się czuć bezpieczniej. Bo przecież nie do końca wiemy jak za pierwszym razem nasz organizm zareaguje. Czy np. nie pojawią się jakieś negatywne odczucia – zakręci nam się w głowie, gorzej się poczujemy itp. Warto, żeby wtedy był ktoś obok – stwierdził Paweł Jakubowski.

W morsowaniu, przy zachowaniu rozsądku, nie ma niebezpieczeństw. Jeżeli komuś to się nie spodoba, bo przecież różne są reakcje organizmu, to po prostu wychodzi z wody. Jedni wchodzą do niej i nie czują żadnego dyskomfortu. Inni choć go odczuwają, to próbują go przełamać. Jeżeli morsujemy po raz pierwszy, to warto wchodzić do wody kilka razy, za każdym z nich na kilkadziesiąt sekund. Można skorzystać z małej rozgrzewki, przebiec kilkaset metrów i kolejny raz spróbować kąpieli. Na pewno wkrótce organizm przyzwyczai się do przebywania w zimnej wodzie – dodaje Ireneusz Kowieski.

 

Prestiż  
Grudzień 2023